“U źródeł muzyki ludowej” [At the Sources of Folk Music], Muzyka, II/6 (June 1925), 230–233.
Collected edition: BÖI, 576–578; Essays, 320–330; DocB/5, 92–108.
Original edition: The Relation of Folk-Song to the Development of the Art Music of Our Time
See also: O wpływie muzyki wiejskiej na twórczość artystyczna
Source: BUW

BÉLA BARTÓK. U ŻRÓDEŁ MUZYKI LUDOWEJ. Prawdziwa muzyka ludowa oparta jest na melodjach, noszących na sobie piętno odrębnego stylu muzycznego ludności wiejskiej danego narodu. Muzykę ludową przeto należałoby, właściwie mówiąc, nazywać muzyką wiejską. W jaki sposób powstała? Przez długi czas utrzymywała się opinja, że muzyka ta powstała w sposób mistyczny, drogą jakiegoś zbiorowego wysiłku całego narodu. Opinja ta jednak, nawet gdybyśmy ją uznali za możliwą do przyjęcia, nie daje odpowiedzi na nasze pytanie zasadnicze. Niektórzy przypuszczają, że poszczególne melodje ludowe zostały stworzone przez wybitne jednostki z warstw ludowych. Przypuszczenia tego niestety nie potwierdził dotąd ani jeden fakt pozytywnie stwierdzony; pozatem i z punktu widzenia psychologji wydaje się ono niewiarygodnem. Badania nad wiejską muzyką węgrów wysunęły nową hipotezę o pochodzeniu muzyki ludowej. Wykazały one, że każdy poszczególny naród posiada swój odrębny styl rasowy, który przejawia się w pewnem nastawieniu muzycznem. Kiedy z przyczyn natury zewnętrznej przedostają się do warstw wiejskich melodje, będące produktem twórczości indywidualnej wybitnych jednostek lub zbiorowej – narodów obcych, stojących na nieco wyższym poziomie muzycznym, – wówczas obce te czynniki wsiąkają zwolna do muzyki ludowej danego narodu, stopniowo przekształcając się i oddalając od swego brzmienia autentycznego. Ludność wiejska, przyswajając obce melodje, zmienia je i nagina do swego stylu, tak że po upływie jakiegoś czasu zarysy autentyczne zacierają się zupełnie i nowa melodja staje się już nawskroś ludową. Otóż na podstawie tych spostrzeżeń wysunąć można pewne wnioski o powstawaniu pramuzyki każdego narodu. Proces ten przysłania ta sama tajemnicza zasłona, jaka broni od naszych dociekań zagadkę powstania mowy ludzkiej. Szczątki tej pramuzyki odnaleźć można i dziś jeszcze w twórczości niektórych narodów, które zachowały wierność swym tradycjom muzycznym. Przykładem tej wierności jest najnowsza muzyka węgierska, w której i dziś jeszcze dominuje prastara, z azjatyckiej kolebki ludu węgierskiego wyjęta gama pentatoniczna. Muzyka wiejska jest więc zjawiskiem natury. Dzisiejsze jej formy są wynikiem podświadomej twórczości środowiska, nie urobionego przez żadne wpływy kulturalne. Rozwinęła się ona z tą samą organiczną swobodą, co i inne żywe organizmy natury: kwiaty, zwierzęta i t. d. Dlatego też jest muzyka wiejska tak piękna, tak doskonała. Jest ona uosobieniem czystej idei muzycznej, uosobieniem, które zdumiewa lapidarnością i wyrazistością formy i ekonomją środków z jednej strony, świeżością i bezpośredniością – z drugiej. Muzyka wiejska nie dla wszystkich jest zrozumiała. Istnieje cała armja muzyków, którzy nad czyste i autentyczne formy tej muzyki przekładają t. zw. ,,muzykę ludową”, która jest niczem innem, jak sztucznym falsyfikatem muzyki wiejskiej. Pochodzi ona od poszczególnych, mniej lub więcej zdolnych kompozytorów, którzy sięgają do skarbca muzyki wiejskiej najczęściej dlatego, że zawodzi ich własna inwencja. Muzyka ich nosi ślady czystego stylu wiejskiego ale jednocześnie jest cała przesiąknięta komunałami zachodnio-europejskiej muzyki. Egzotyka i banalność w swem połączeniu wytwarzają styl kompromisowy i niedoskonały. Naiwność i podświadomość muzyki wiejskiej zastępują ślady kultury miejskiej. Cały urok muzyki ludowej pierzcha. Tylko wybitne, epokowe talenty (np. Liszt, Brahms, Chopin) zdołały z kompromisowego stylu tej “ludowej” muzyki wykrzesać iskry prawdziwego, wzniosłego piękna muzycznego … W miarę postępu kultury zatraca ludność wiejska w zetknięciu się z życiem okolicznych miasteczek coraz bardziej swe cechy odrębne. Stąd też pochodzi wielki i tragiczny zmierzch muzyki wiejskiej. W swej czystej formie oddawna już zanikła ona na Zachodzie. A i na Wschodzie zatraciły już melodje ludowe do takiego stopnia swą czystość, że o prawdziwej muzyce wiejskiej i tu nie może być mowy. Kiedy w XIX stuleciu wzmógł się u niektórych uciśnionych narodów (np. u polaków, czechów, węgrów) instynkt narodowy, rozpoczął się okres potężnego rozkwitu muzyki ludowej. Niestety wszyscy bez wyjątku działacze muzyczni zlekceważyli czystą muzykę wiejską, mało jeszcze naówczas znaną, a uwagę swą skierowali w kierunku tej muzyki “ludowej”, o jakiej mówiliśmy wyżej. Muzyka wiejska wydała się wszystkim czemś nieudolnem, pospolitem … Nawet tacy wielcy twórcy jak Chopin i Liszt, nie znali prawdziwej muzyki wiejskiej. Najprawdopodobniej nigdy nie zdarzyło się im bliżej poznać ludność wiejską; jeśli zaś przygodnie stykali się z nią, to muzyka, jaką przy tej okazji słyszeli, nie była bynajmniej muzyką wiejską. Wieśniacy wyczuwają zawsze z nieomylnym instynktem stosunek słuchacza do ich twórczości. Kiedy wypada im popisywać się przed “mieszczuchami”, którzy zazwyczaj mają dla sztuki wiejskiej tylko pobłażliwy uśmiech lub zdawkowe komplimenty, zamykają na cztery spusty skarbnicę swego natchnienia muzycznego i podają za własną muzykę „wiejską” melodje i piosnki, zasłyszane w jakiemś pobliskiem miasteczku, które zresztą wydają się często i samym wykonawcom czemś o wiele piękniejszem, niż melodje własne. W ten sposób na twórczość Chopina miała wpływ polska muzyka ,,ludowa”, zaś na Liszta – taka sama muzyka Węgier. Z pierwiastkami czystego stylu wiejskiego weszły do muzyki tych mistrzów pierwiastki szablonowe i banalne, które w niemałym stopniu obniżyły wartość niektórych dzieł ich. Polonezy Chopina, mimó że tak bardzo „narodowe”, nie zajmują przecież w spuściźnie mistrza zbyt ważnego miejsca; tak samo i popularne rapsodje węgierskie, tarantele i polonezy Liszta nie odgrywają wielkiej roli w jego dorobku artystycznym. Jeśli te skromne utwory nie zatarły się w pamięci naszego pokolenia, zawdzięczają to jedynie temu ludowemu zabarwieniu, jakie im nadali ich twórcy. Żyją one wprawdzie dotąd, lecz nie swem życiem samoistnem, jak inne, głębsze i piękniejsze dzieła tych mistrzów … Dopiero w ostatnich czasach, na rubieży XIX i XX tuleci rozpoczął się okres odrodzenia ideałów muzyki wiejskiej. Egzotyczne pierwiastki tej muzyki zostały przez kompozytorów ubiegłego stulecia całkowicie wyzyskane w granicach tradycyjnych form, a kompromisowy styl „ludowy” uprzykrzył się już wszystkim. Dociekania naukowe w kierunku folkloru muzycznego wydobyły z głębin twórczości narodowej istne skarby muzyczne. Obudziły one najżywsze zainteresowanie. Rozpoczął się okres gwałtownej reakcji przeciwko ultrachromatyzmowi Wagnera, Straussa. Ideałem stała się czysta djatonika muzyki wiejskiej, wpadająca nawet niekiedy w pentatonikę (jak np. na Węgrzech). Mimo pozornej sprzeczności, jaka zachodzi między djatoniką (czy nawet pentatoniką) melodyj wiejskich a stylem muzyki współczesnej, okazuje się, że styl ten bardzo się nadaje do opracowań folkloru ludowego. W melodji może się utrzymać najczystszy djatonizm, w towarzyszeniu jednak znaleźć mogą szerokie zastosowanie wszelkie kombinacje harmoniczne, oparte na nowej skali dwunastopółtonowej. Więcej nawet. Spokój i równowaga tego djatonizmu dobroczynnie wpłynąć może na całokształt wrażenia estetycznego. Może uchronić od przeładowania i od przesady w harmonizacji, może nadać swoistego uroku … Czystość stylu wiejskiego nie postrada bynajmniej nic z powodu używania nowoczesnych harmonij. Zależy ona jedynie od intensywności wyczucia odrębności rasowych, tkwiących w muzyce wiejskiej. Tylko ten, kto zgłębi ducha swego narodu aż do najbardziej ukrytych tajników, może tworzyć muzykę, w której znajdzie swój wyraz muzyka wiejska. Jeśli posiada dostateczny talent, znajdzie ona swój pełny wyraz w jego dziele. Aczkolwiek wszelkie analogje pomiędzy muzyką a malarstwem niewiele przyczyniają się zazwyczaj do wyjaśnienia zagadkowej treści tych dziedzin estetycznych, to jednak można, zdaniem mojem, dość trafnie określić stosunek muzyki wiejskiej do twórczości muzycznej kompozytorów zapomocą następującej analogji: Muzyka wiejska jest dla kompozytora tem, czem natura jest dla malarza-pejzażysty.